sobota, 18 lutego 2017

24K - maseczka do twarzy

    Wiosenna aura psoci dzisiaj i zamiast słoneczka mam deszcz. Jakaś senna jestem i wypiłam już trzy kawy. Do kominka wrzuciłam wosk Yankee o zapachu Wild Mint <3 Byłam do niego sceptycznie nastawiona, jednak podczas palenia zmieniłam o nim zdanie, ale to już w osobnym poście ;)
Dzisiaj będzie recenzja maseczki z Aliexpress, wiem, że są osoby, które nie popierają kupowania tam kosmetyków. Ja sama ograniczyłam zamawianie kosmetyków, oczywiście nadrabiam zakupy innymi rzeczami :D Na tą maseczkę skusiłam się po przeczytaniu pozytywnej recenzji na forum zakupowym.


Jesteście ciekawe czy zrobiła mi się po niej zielona łuska na twarzy? :D


Maseczka dotarła do mnie po 27 dniach od złożenia zamówienia, czyli dość szybko jak na zakupy w Chinach. Przyszła w idealnym stanie i bardzo dobrze zabezpieczona. Opakowanie z zasuwanym zabezpieczeniem chroni maseczkę przed rozsypaniem po otwarciu. 
W środku znajdziemy bardzo drobno zmielony proszek z błyszczącymi drobinkami, ponoć jest to 24 karatowe złoto. Niestety ręki sobie nie daję uciąć, że to prawda :D
Rozrabiałam ją z miodem i mlekiem do uzyskania jednolitej konsystencji.





Kolor maseczki po rozrobieniu bardzo mi się podobał, miodowy z błyszczącymi drobinkami. Zapach praktycznie niewyczuwalny, ciężki do określenia. Bardzo łatwo nakładało się ją na twarz, gorzej już było ze zmyciem. Ciężko się zmywa jak cholera :D Po zużyciu całego opakowania mogę powiedzieć, że jedyne co zauważyłam to delikatne rozjaśnienie przebarwień na twarzy i oczyszczenie porów. Maska mnie nie uczuliła ani nie dostałam po niej zielonej łuski :D 
Po zmyciu na twarzy mamy milion złotych drobinek, na karnawał idealna :D Ale na co dzień polecałabym nakładać ją wieczorem, chyba, że lubi ktoś taki błysk na twarzy.



Za cenę 5 złotych miałam maskę na jakieś 10 użyć. Krzywdy nie wyrządziła, ale znam lepsze maseczki i do tej pewnie nie wrócę ze względu na oporne zmywanie i drobinki które zostają na twarzy po jej użyciu.

Mam straszną ochotę wypróbować koreańskie maseczki w płachcie, tyle pozytywnych opinii krąży po internatach, że ciężko się oprzeć. Kupię je jednak w polskim sklepie :)

życzę wam miłego popołudnia :*

18 komentarzy:

  1. Nigdy nie mialam, ale robi wrazenie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jakoś do maseczek nie jestem przyjaźnie nastawiona..Nie robią mojej twarzy nic złego,ale i dobrego też nie

    OdpowiedzUsuń
  3. Maseczka wygląda ślicznie przez te złote drobinki;) Ja bym pewnie pokombinowała i dodała jej odrobinę do maseczki do włosów, może te drobinki fajnie lśniłyby we włosach;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, na to nie wpadłam :) tylko ciekawe jakby się z włosów zmyła, skoro z twarzy było ciężko ;)

      Usuń
  4. Nie mogłam się oprzeć i już do mnie idzie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Po rozpuszczeniu wygląda obłędnie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. WOW, ale cudo! Zachciało mi się tego złotego luksusu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja z chęcią bym ją wypróbowała ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Chyba jednak nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dobrze, że nie maska anty smogowa :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Ze złotem - na bogato! hah :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Muszę zamówić :D Jest piękna!

    OdpowiedzUsuń
  12. Nigdy nie używałam takiej maski, ale wygląda imponująco na twarzy :) Szkoda, że nie zrobiła na Tobie piorunującego wrażenia ;P

    OdpowiedzUsuń
  13. Wygląda na twarzy super, pięknie się mieni, ale chyba najważniejsze jest działanie. Skoro ono nie powala, to szkoda :/

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja jako sroka na wszystko co piękne i błyszczące, kupiłabym już za sam wygląd :D Co do koreańskich maseczek w płachcie to polecam w 10000% ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Koniecznie wypróbuj maseczki koreańskie, są cudowne!

    OdpowiedzUsuń