W mojej pielęgnacji ciała zagościły na stałe peelingi różnego rodzaju. Najbardziej lubię te kawowe, mocne zdzieraki, często robię sobie sama taki peeling.
Swego czasu miałam otwartych na raz kilka peelingów, a co za tym idzie, nie wszystkie zużyłam do końca przed upływem daty ważności. Teraz nie otwieram nowego opakowania, dopóki obecne nie zostanie zdenkowane, spisuje się to świetnie, nic nie marnuje.
Peeling marki Oriflame odleżał swoje w toaletce zanim go otworzyłam, obecnie już go prawie zdenkowałam, więc śmiało zabieram się za recenzję :)

