piątek, 24 maja 2019

Yankee Candle - Raindrops

   Chciałoby się napisać, że piękna pogoda, że słońce przyjemnie grzeje. A maj tego roku płata nam strasznego figla, czarne chmury towarzyszą mi prawie każdego dnia. Do tego deszcz, te okropne ulewy, pogoda zniechęca mnie do wszystkiego. Dlatego wracam tutaj i zaczynam pisać dla was recenzje. Tak, możecie mnie skopać po tyłku za moją nieobecność. 

Dzisiaj natchnęło mnie na post o świecy którą kupiłam roku temu. Zdjęcia tutaj owszem wrzuciłam również kilka dni po jej zakupie i tak wisi sobie ten post w roboczych i wisi. Ale co zrobię, jak raz mi się chce a raz nie :D Dużo więcej jest mnie teraz na Instagramie, ale tam mniej opisuje, mniej konkretów się pojawia. 


Raindrops to zapach z ubiegłorocznej wiosennej limitki od Yankee Candle. Wtedy byłam zachwycona naklejką, piękne wiosenne krople deszczu uderzające w taflę wody. Na chwilę obecną już ten widok mi wychodzi bokiem. :D Szaroniebieski odcień wosku przypomina mi kolor nieba w czasie deszczu, całość jest bardzo stonowana i wygląda elegancko w każdym pomieszczeniu.

NUTY ZAPACHOWE:
nuty głowy: cytrusy, deszcz 
nuty serca: piwonia, róża damasceńska 
nuty bazy: białe piżmo



A zapach? Lekki, bardzo świeży z dobrze wyczuwalnymi nutami kwiatów. Gdzieś w tle przebijają się ciepłe nuty piżma. Ale dla mnie nie pachnie on jak powietrze po burzy, mój nos wyczuwa zupełnie inną kompozycję zapachów niż ta która jest na zewnątrz zaraz  po ulewie. Czuję w nim piwonie, takie prawdziwe, jakie rosną w moim ogrodzie. Czuję także wodne nuty, jakby powąchać wodę w wazonie ze świeżo ściętymi kwiatami. Całość sprawia, że jest to niepowtarzalny zapach o dość dobrej mocy. Nie zabija swym zapachem i nie boli mnie od niego głowa, a to już duży plus, ponieważ ostatnio bardzo często musiałam zgasić kominek czy świece. Sama nie wiem czy się cieszyć, czy wręcz przeciwnie. Dawniej mój nos był "drewniany" i nawet te mega mocne zapachy mnie tak nie drażniły.


Specjalnie dla was sprawdziłam czy można jeszcze kupić tą świecę. Jak się okazuje na Goodies.pl jest ostatnia sztuka :o Cena tego cacka to 109 zł. Ja polecam, warto go mieć w swojej kolekcji zapachów.

Widzę właśnie, że dobrnęłam do końca postu z lekkością, nie męczyło mnie pisanie, nie myślałam 15 minut nad jednym zdaniem. Może tego właśnie potrzebuję, pisać po swojemu, nie analizować zbytnio czy to się nadaje, czy może nie. Zaczynam nowy etap. Męczyło mnie to, że ciągle patrzyłam na swoje zdjęcia i posty bardzo krytycznym okiem, ciągle byłam niezadowolona ze swojej pracy. Ale czy musi być idealnie? Może być prawdziwie i po mojemu.

Jak widzicie na ostatnim zdjęciu jest druga piękna świeca i o niej też wam napiszę. Early Spring Bloom to jedna z piękniejszych kompozycji zapachowych jakie posiadam od Yankee Candle. <3

Robaczki, dajcie mi znać jaka pogoda u was, może napiszcie mi jak radzicie sobie z tą deszczową aurą. Mi ostatnio nawet nie chce się wychodzić na siłownie. Ćwiczę w domu. Myślałam, że tylko jesienią i zimą będzie mnie cieszyć gorąca herbata, a tu proszę idę zaparzyć sobie pokrzywę na piękne włosy i będę pić jak najcieplejszą ;)

Miłego popołudnia kochani :*

3 komentarze:

  1. Fajnie, że nie powoduje bólu głowy. Często mam z tym problem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam Early Spring Bloom i bardzo lubię, ale i Raindrops mega mi się spodobał na sucho 😉

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj..to nie mój zapach. Wolę zdecydowanie słodsze, ciepłe, mocno otulające ( całorocznie ).

    OdpowiedzUsuń