niedziela, 14 lipca 2019

Miya - myPUREexpress - 5-minutowa maseczka oczyszczająca z kompleksem [kwas azelainowy + glicyna]

   No cześć robaczki! :D Taki to człowiek głupi, bloga zachciało się usuwać, Instagrama w sumie też mam chęć zlikwidować. I to nie tak, że się wypaliłam, nie tak, że mi się nie chce. Tylko jestem zmęczona tym, że co bym nie pokazała, co bym nie napisała, to zawsze znajdzie się jakaś złośliwa menda, która dogryzie, skrytykuje. W sumie mam jakiś bardzo dziwny okres ostatnio, za dużo rzeczy dobieram sobie do głowy. Życie ucieka przez palce, a ja stanęłam w martwym punkcie. I tak dzień, za dniem... 

Dzieciaki już w łóżku a ja w końcu odpaliłam laptop. Pora go odkurzyć. Myślę, że jak zacznę planować nowe post, organizować sobie to wszystko, to powinnam tuta wrócić na stałe. Trzymajcie kciuki. 

Dzisiaj przychodzę do was z maseczką do twarzy myPUREexpress polskiej marki Miya. To właśnie od niej zaczęłam przygodę i skusiłam się na więcej kosmetyków. I o nich również planuję post.  


Maseczka zamknięta jest w plastikowym słoiczku typowym dla kremów. Bardzo łatwo się odkręca. Kosmetyk jest zabezpieczony sreberkiem, mamy pewność, że nikt przed nami nie maczał w nim paluchów. :D Na opakowaniu znajdziemy wszystkie potrzebne informacje jak skład, działanie, datę ważności. Producent zapewnia nas, że 92,9 % kosmetyku to składniki pochodzenia naturalnego. 

Skład:  Aqua (Water), Kaolin, Montmorillonite, Isostearyl Isostearate, Panthenol, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate Citrate, Potassium Azeloyl Diglycinate, Illite, Rubus Idaeus (Raspberry) Seed Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Glyceryl Stearate, Methylpropanediol, Glycerin, Tocopheryl Acetate, Xanthan Gum, Sodium Phytate, Alcohol, Phenoxyethanol, Caprylyl Glycol, Parfum (Fragrance), Linalool.


Konsystencją przypomina mi krem do twarzy, jest dość "śliska" i świetnie rozprowadza się na twarzy. Zapach przyjemny, delikatny, również kojarzy mi się z jakimś kremem. 
W opakowaniu mamy 50 g kosmetyku za który musimy zapłacić 34,99 zł w cenie regularnej. Ja kupiłam podczas trwania promocji z 30% rabatem. 

Była to moja pierwsza maseczka z kwasem azelainowym i obawiałam się, że będzie mnie piec w miejscach gdzie mam wypryski. I tutaj mocne, ale bardzo pozytywne zaskoczenie. Podczas zabiegu nic a nic mnie nie piekło. Zmywa się super, nie brudzi mocno. 


Co zauważyłam przy regularnym stosowaniu maseczki?

Jak dawniej miałam cerę bardzo suchą, tak teraz się przetłuszcza na policzkach i w strefie "T" i w ciągu dnia zaczynam błyszczeć. Po zmyciu maseczki moja skóra twarzy jest widocznie oczyszczona, wygładzona i pięknie zmatowiona. Nie ma mowy o nieprzyjemnym ściągnięciu skóry a mimo to moje pory są widocznie zmniejszone. To moja pierwsza maska, która oczyszcza i bardzo mocno nawilża mi buźkę. Myślałam, że to nie jest możliwe :D I to wszystko w zaledwie 5 minut.

Nie tak dawno dołączyła do mojej pielęgnacji druga maseczka, z węglem kokosowym i obie w duecie zdziałały cuda. Zapomniałam o podskórnych niedoskonałościach, kaszka zniknęła. I szczerze nie wiem, której maseczki to zasługa, może obu? Zrobiłam także krok do przodu w walce z przebarwieniami po trądziku, są bledsze, ale nadal są. Jesienią zacznę nakładać peeling kwasowy z The Ordinary, podobno robi cuda ;)

Zaczynając pisanie tego postu nałozyłam tą maseczkę, tak lepiej mi opisać działanie. Często później mam problem z opisaniem działania, więc postanowiłam notować po każdej maseczce moje spostrzeżenia. To ułatwi mi pracę, bo bywało i tak, że użyłam kosmetyku dużo wcześniej i podczas pisania postu nie wiedziałam co dokładnie chcę napisać, więc kupowałam kolejny raz żeby sobie przypomnieć. :D

No i na koniec przypomniałam sobie, że nawet mam zdjęcie w tej maseczce i trochę was na noc przestraszę :D


Maseczkę polecam, w sumie kosmetyki Miya polecam z czystym sumieniem. Więcej o nich już niebawem.

Spokojnej nocki wam życzę :*

8 komentarzy:

  1. Miałam ją i rzeczywiście była genialna! Chętnie wrócę i wypróbuje 2 wersję - niebieską :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz kupić :) brudzi strasznie wszystko dookoła podczas zmywania ale działanie to wynagradza :D

      Usuń
  2. Maseczka bardzo mi się podoba, chętnie ją wypróbuję :) Ludźmi się nie przejmuj, na drodze zawsze stanie jakaś zawistna kreatura, szkoda Twojego zdrowia. Nie usuwaj bloga! ❤️

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja ostatnio też mam ochotę wszystko usuwać, ale próbuję dać sobie na wstrzymanie :) Markę Miya znam, ale z ich kremów, maseczki mnie kuszą, ale jeszcze ich nie używałam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Narobiłaś mi ochoty na tę maseczkę :) A ludźmi nie warto się przejmować!

    OdpowiedzUsuń
  5. Z tą marką nie miałam jeszcze styczności, ale podoba mi się dodatek glinki. Lubię jej działanie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Machnij ręką na złośliwców :) Jeśli prowadzenie bloga i instagrama sprawia Ci przyjemność to rób to dla siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Po tych zachwytach tez mam na nia ochote ;)

    OdpowiedzUsuń