Matko Bosko... Mamy połowę marca, a tu cisza, spokój, postów ni ma... I co z tego że zdjęć narobione od cholery, wszystko obrobione i gotowe do publikacji, jak nie ma za grosz weny do pisania... No ja nie wiem co mi się stało... Niby chce, niby nie potrafię zamknąć bloga a i tak kuźwa nic tu nie wrzucam... No i tak się właśnie zastanawiam, czy ktoś tu jeszcze czasem zagląda? Sprawdzimy :D
Dzisiaj pokażę wam dwie maseczki i peeling z serii Tropical Island od Marion.
W sumie to zastanawia mnie fakt, że nabyłam te maseczki i peeling dopiero wtedy, jak już ciężko je było w sklepach znaleźć. Była to edycja limitowana i niestety nie udało mi się już dorwać wszystkich wersji.

